piątek, 24 lutego 2012

Jak się nie ubierać?

W swojej szafie koniecznie musisz mieć ołówkową spódnicę, perły, dobrze skrojone dżinsy… Do tego jeszcze elegancką koszulę. Musisz wiedzieć, że powinnaś nosić jasne „góry” i ciemne „doły” – twoje biodra będą wyglądać znakomicie! Raz na jakiś czas ktoś mądry przypomni Ci także, że bielizna na wierzchu to czyste faux pas. Wszelkiego rodzaju media zalewają nas zewsząd informacjami, mającymi na celu uświadomienie nas w modowych kwestiach - doradzą nam, jaki płaszcz wybrać na zimę, opowiedzą, co wydarzyło się sie na pokazach w Mediolanie lub nad czym obecnie pracuje Karl Lagerfeld.
Dział "moda' znajduje sie w niemal każdym portalu internetowym. Redaktorzy prześcigają sie w komentowaniu pokazów, trendów i stylizacji gwiazd, próbując udowodnić, ze w dzisiejszym świecie właściwie każdy zna się na modzie. Nie zgadzam sie z tym zupełnie, ale przyznaje, że w mediach można znaleźć naprawdę dużo materiałów (programów, blogów, portali...), które pokazują modę tym, którzy właściwie nie żyją od pokazu do pokazu.



Pierwszym skojarzeniem, po usłyszeniu słów "edukacja modowa", jest oczywiście program "Jak się nie ubierać?" prowadzony przez Trinny Woodall i Susannę Constantine. Cel jest prosty - z "brzydkiego kaczątka" trzeba zrobić pięknego łabędzia o smukłej szyi i lśniących piórach. Idea programu jest oczywiście bez zarzutu - jednak jego minusem jest niestety postawienie punktu kulminacyjnego na emocje. Ktoś powiedział mi kiedyś, że Trinny i Susannah są "wzruszające". Łzy? Proszę bardzo - płaczmy, że nasz brzuch wygląda jak po trzeciej ciąży, mimo ze mamy 19 lat; powód zawsze sie znajdzie, a okraszenie go łzami to przecież doskonały pomysł. Jednak gdyby tak przymknąć oko na wszechobecne łzy, można by dostrzec w tym programie cos więcej. Ciężko to opisać, ale widzę tu pewną nadzieję, którą T&S dają uczestniczkom programu. Pokazują, ze warto pójść do fryzjera, zadbać o siebie, wybrać nowe ubrania... Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze program ten nie działa jak czarodziejska różdżka, za pociągnięciem której kaczątko zostaje do końca życia owym łabędziem, ale wydaje mi sie, że jest w nim dużo nadziei, swego rodzaju zachęty - by wyglądać dobrze, czuć sie dobrze, a stąd juz niedaleko do kolorowych ulic niczym z londyńskich blogów o modzie ulicznej.
Podobne zadanie do wykonania postawił sobie także Gok Wan. Jego programy dedykowane są szczególnie osobom o tzw. 'pełnych kształtach". Sam Gok mimo obecnego, wręcz anorektycznego, wyglądu w dzieciństwie zmagał się z otyłością, wiec doskonale rozumie osoby o podobnych problemach. Właściwie dwoi się i troi, by pokazać dziewczynom, 'jak dobrze wyglądać nago" (taki tytuł nosi prowadzony przez niego program). Trzeba przyznać, ze osiąga zamierzony cel. Przekonuje tez do ubrań z sieciówek, które po przerobieniu, spersonalizowaniu (to ostatnio 'najmodniejsze" słowo w modowym światku), ich mogą wyglądać lepiej niż te z metką znanych projektantów. Ludzie w programie wydaja się być równie zachwyceni jak fani przed telewizorami, którzy kupują Goka także w wersji książkowej.
Dotychczas wydawało mi się, ze nie należę do osób "podatnych" na kształtowanie gustu poprzez takie właśnie działania - jakoś nigdy nie sugerowałam się spisem trendów obowiązujących w danym sezonie, a na celebrytów i zdjęcia "z czerwonego dywanu' mam wręcz alergię. Jednak jakieś dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem odkryłam program, który uświadomił mi, ze jestem na to wszystko tak samo podatna jak każdy statystyczny człowiek. Obejrzałam wtedy 'J&J Fashion Show", program prowadzony przez dwie bloggerki - Jessikę Mercedes (Jemerced) i Juliett Kuczyńską (Maffashion). Jemerced to jedyny blog, na którym ominięcie posta byłoby dla mnie właściwie nie do pomyślenia, toteż z ciekawością zobaczyłam, jak Jessica radzi sobie "na szklanym ekranie'. Obejrzałam pierwszy odcinek i pomyślałam 'właściwie nic specjalnego', jednak obejrzałam też drugi, a potem już mnie "wciągnęło". Pierwszy raz pomyślałam o tym w czasie poświątecznych wyprzedaży, kiedy szukałam sukienki idealnej na sylwestra. Chodziłam po Zarze, przeglądając wieszaki z pogniecionymi ubraniami i uświadomiłam sobie, ze dziwnym trafem biorę pod uwagę pomysły Jessiki. Zazwyczaj byłam przeciwniczką błyskotek - kojarzyły mi sie z wielkimi, błyszczącymi kamieniami lub wisiorami z pierwsza litera imienia wysadzanymi cyrkoniami. Pierwszy raz spojrzałam przychylnym okiem na cekiny (tak wiem, przed sylwestrem jest to doprawdy baardzo odkrywcze!), które są właściwie podstawowym elementem stylu Jessiki. Ostatecznie zakupy skończyłam z klasyczną "małą czarną', ale tylko dlatego, ze cekinowa marynarka niestety nie trafiła na przecenę. Uważam jednak, że samo przymierzenie marynarki wyszywanej cekinami było w moim przypadku krokiem milowym ku zmianie upodobań.

Osobą dbającą o modową świadomość Polaków słuchających radia jest niewątpliwie Monika Jaruzelska prowadząca audycję "Szkoła stylu Moniki Jaruzelskiej" w Chilli Zet. Audycja ta polega na rozmowach z różnymi ludźmi polskiego świata mody (dotychczas gośćmi programu byli m.in. Joanna Bojańczyk - dziennikarka, Robert Kupisz - stylista fryzur, Tomasz Jacyków - stylista, Michał Komar - redaktor naczelny KMag). Z audycji tej nie dowiemy się sie niczego na temat kroju sukienek ani najmodniejszych materiałów. Należy też zwrócić uwagę, ze nie wszystkie odcinki w całości poświęcone są modzie, ale moda jest nieodłącznym elementem programu. W niektórych odcinkach zaproszeniu artyści opowiadają po prostu o własnej twórczości, promując w ten sposób siebie. W innych natomiast poruszane są tematy bezpośrednio związane z moda - przypomina mi sie odcinek poświęcony modzie haute couture (tzn. wysokiemu krawiectwu). Słuchałam go jakieś dwa lata temu, gdy moja wiedza o modzie była bardzo niewielka, jednak bardzo przyjemny i, przede wszystkim, przystępny sposób przedstawienia tematu zainteresował mnie programem i w ten właśnie sposób moja wiedza uległa poszerzeniu. Myślę, że jest to kolejny sposób, który skutecznie wpływa na modowa edukację Polaków.

Kolejnym ciekawym sposobem modowej edukacji jest także umieszczanie tekstów o tematyce modowej o około modowej w gazetach o tematyce ogólnej. Artykuły tego typu umieszczane są m.in. w Newsweeku i Rzeczpospolitej (także Uważam Rze). Z reguły są to teksty lekkie, żartobliwe - takie do czytania przy porannej kawie. Autorzy piszą o zjawiskach we współczesnej modzie, czasami wspominają o modowych tendencjach, częściej jednak opisują modę w kontekście wydarzeń kulturalnych i przedstawiają ją raczej jako dziedzinę sztuki niż fanaberię - właśnie taki pogląd powinien być podstawa w edukacji nieświadomego pokolenia. Ważnym elementem tekstów jest także wytykanie podstawowych błędów - łączenie skarpet z sandałami czy, wspomniane wyżej, noszenie bielizny na wierzchu - a także apelowanie o rozsadek w pogoni za modą. Charakterystycznym nurtem dla tekstów tego typu jest także promowanie polskich talentów sceny modowej. Właściwie każdy zna Macieja Zienia i Ewę Minge, ale kto słyszał o Karolinie Zmarlak czy Krzysztofie Stróżynie? Dwa ostatnie nazwiska promowane są tylko w nielicznych gazetach - dwa pierwsze także przy pomocy serwisów typu Pudelek. Pisanie o młodych talentach jest rzeczą konieczna. Za granicą Stróżyna występuje jako "projektant' (o którym pisze Vogue), w Polsce raczej jako "autor sukienki Moniki Brodki'. Tylko odpowiednia promocja w mediach jest w stanie zmienić te "etykietkę' na prawidłową.

Stan modowego uświadomienia społeczeństwa z roku na rok ma się coraz lepiej. Na ulicach coraz mniej w oczy rzuca sie plaga stereotypowych białych skarpetek. Wiadomo, naszym problemem dalej jest np. noszenie podróbek, ale podejmowane są działania, pokazujące, ze noszenie ich to czyste faux pas (przypomina mi się akcja organizowana przez Elle jakieś dwa lata temu - na łamach gazety pojawiły sie reportaże na ten temat). Nie ma się co łudzić, ze polska ulica w ciągu najbliższych kilku lat będzie wyglądać niczym nowojorska w czasie tygodnia mody. Wystarczy jednak spojrzeć w przeszłość, na chwilę przyjrzeć się teraźniejszości i porównać. Wydaje mi sie, ze gdyby nie np. "Twój Styl', który konsekwentnie od ponad dwudziestu lat dba o modowa świadomość Polaków, polska ulica wyglądałaby zupełnie inaczej. A na razie pozostaje nam wspierać inicjatywy tego rodzaju i czekać na plony, które zbierzemy juz za jakiś czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz