Nell, modelką ze szczecińskiej agencji MLStudio, miałam okazję spotkać się już w czasie pisanie tekstu "Nie można byc całe życie wieszakiem na ubrania". Oczywiście rozgadałyśmy się, podobnie jak wtedy, bo trzeba przyznać, ze Nell jest równie dobrą modelka jak i rozmówczynią. Oto rozmowa z bardzo skromną, początkującą kolekcjonerka Vogue’ów:)
/rozmawiałyśmy wprawdzie miesiąc temu, ale dopiero teraz udało się tekst ten opublikować. nie wydaje mi się jednak, by treść nadto się przedawniła/
Muine Magazine
Sonia Fogg Kiedy rozmawiałam z Tobą kilka miesięcy temu, mogłaś pochwalić się jedną sesją dla Vogue’a. Teraz na swoim koncie masz już dwie. Odczuwasz prestiż Vogue’a jako tzw. „biblii mody”?
Nell Moje życie i pogląd na nie zmienił się wcale po odbytej przeze mnie sesji. Prestiż bycia w Vogue... Nie pojmuję zbytnio, jak on smakuje. Jednak ja ogólnie mam problemy z odczuwaniem jakiejkolwiek wyższości. Swego czasu wstydziłam się tego, gdy babcia mówiła, iż jestem modelką z prostej przyczyny - skoro nie zarabia się w danym środowisku, a jedynie "mignęło się" obecnością z nazwiska, jak można twierdzić, iż jest się "kimś"? Jednak fakt faktem, że sama rozbudowa mojego portfolio o multum edytoriali w Korei, w tym również ten do Vogue, sprawiła, że ku Azji jestem przygotowana chyba najlepiej, jak tylko można. Dostaję lepsze propozycje, które może już niedługo zaowocują spełnieniem wymienionych w poprzednim wywiadzie marzeń. Co do jeszcze sławnego określenia "biblia mody", z reguły top modelki nie wymieniają zbytnio Azji jako czegoś godnego zainteresowania – dzięki temu możemy teraz sobie wyobrazić, że raczej Vogue azjatycki nie należy do "tej" kategorii Vogue'ów. Choć z drugiej strony nie można też za bardzo zaniżyć jego wartości. Pomimo trudności wbicia się do tego magazynu.
Azjaci lubią promować swoje – domowe (wolą modelki azjatyckie i Europejce trudniej złapać szansę na uczestniczenie w edytorialu należącym do magazynów z wyższej półki ).I chwała za to. Miałam szczęście :) I nie powiem, że w jakiś sposób taki zbieg okoliczności nie poprawił mojego myślenia na bardziej pozytywne względem przyszłości :)
SF Naprawdę nie robi na Tobie wrażenia fakt, ze jesteś fotografowana w ubraniach ważniejszych projektantów? (w sesjach dopatrzyłam się ubrań m.in. od Marca Jacobsa, Miu Miu czy Jil Sander)?
Nell Oni niegdyś też byli tzw. "maluczkimi". To co przyozdabia ich w sławę, to dar, uwielbienie tłumów dla ich dzieła, a teraz również i pękate konto, dzięki któremu mogą bardziej wzrosnąć w potęgę. Może dla świata mody sieję teraz herezję, jednak nie traktuję tych ludzi jako guru, bogów. Fakt, są tymi, od których i mój los jest zależny. Jednak moje podejście do tych wszystkich ludzi utrzymuję na równi temu, jakie mam do innych ludzi. Gdyby stracili oni wszystko, czym się do tej pory reklamują, cały swój prestiż stanąłby przed nami nagi zwyczajny człowiek, który ba! może nawet nie przygotowany na tak wielki upadek skuliłby się w sobie. Doceniam fakt, że posiadają dar, podziwiam, iż tak trafnie potrafili go wykorzystać. Niektóre kreacje również mi się podobają, jednak nie bacząc na to, czy coś posiada metkę czy też nie, potrafię rzec, iż w normalnym życiu nie założyłabym tego na siebie, bo czuję się w tym źle, nie jest w moim stylu albo też po prostu mi się nie podoba. Są stopniami, które muszę przejść i klockami, które muszę tak poukładać, aby móc istnieć w naszym świecie.
SF To dosyć niecodzienne, ze Twój stosunek do modelingu nie zmienił się, mimo odniesionego sukcesu. A waga? Jestes na diecie?
Nell Waga? Odkąd pamiętam, miałam niedowagę. Na 177 wzrostu nigdy nie poczyniłam większych sukcesów niż maksymalnie 53kg, mimo iż w gimnazjum miałam moment depresyjny, kiedy to chciałam ważyć przynajmniej 60kg, co by się przypodobać ludziom, aby przestali mnie prześladować. Nigdy nie osiągnęłam tego celu i, tak jak mówiłam, teraz cieszę się z tego. Chociaż fakt faktem, działając w modelingu i posiadając większą miednicę, muszę dbać o biodra, żeby nie rozedrzeć sukienki ;p (udało mi się dwa razy!) Fakt faktem w modelingu wymagane jest, aby wymiary posiadać wręcz z rozmiarówki dziecięcej. Powracając do wagi – jestem osobą, która nie uważa tej miary za proroczą. Czymże jest waga? Przy tak wielkiej indywidualności, jaką jest nasz własny organizm?
W tym momencie przystosowuję swój organizm do "zapamiętania", ile centymetrów w biodrach winien utrzymać maksymalnie i minimalnie. Kiedy skończę programowanie swojego "zwierzątka", jak nazywam swoje ciało, będzie łatwiej. Ja nie jestem osobą, która ma problem z jedzeniem; z dziecięcego niejadka wyrosłam na stworzenie niemal wszystkożerne. Toteż zasada jest jedna –wszystko, lecz z umiarem. Mam jedynie tzw. "fioła" na punkcie wysoko przetworzonej żywności, po której po prostu źle się czuję, a moje zwierzątko zaczyna chorować i protestować. Kocham to, co najbliższe naturze. I większość dań staram się robić samodzielnie i niezwykle przywiązuję wagę do składu kupowanych składników czy ich pochodzenia.
SF Moze porozmawiamy o Twojej pracy w Korei. Co podobało Ci się najbardziej?
Nell Najbardziej to spodobało mi się z prac... Lunche! Azjatyckie jedzenie jest niesamowite:) Korea zaskoczyła mnie poziomem edytoriali, chociaż ja mam jakieś niezwykłe szczęście do trafiania w interesujące projekty. Jak można zauważyć, dużo z moich zdjęć należy do typu artystycznego-fashion. Namiastka teatru, nuta wizjonerskiej magii i to jest mój żywioł, gdzie wkładam całe swoje serce
SF Zdarzały się też te bardziej komercyjne - wzięłaś udział w reklamie galerii Hyundai Department Store. Pisała o tym nasza rodzima Zeberka;)
Nell Do dziś się zastanawiam, czy mam uznać ten fakt za prestiż i pomóc w zdobywaniu prac na moim niby rodzimym rynku, czy też skryć się przed oczywistym faktem, iż jest to plotkarski portal, żyjący z sensacji i wyolbrzymiający wszystko, aby tylko zyskać na liczbie odwiedzin... :D Była to moja pierwsza wykonana praca, zaraz na drugi dzień po przyjeździe – takie zdarzenia również pokrzepiają człowieka na duchu i przyciągają pozytywne myśli :)
SF Potem pojechałaś do Nowego Jorku, ale nie był to Twój pierwszy fashion week.
Nell Pierwszy, w którym uczestniczyłam w pełni modelingowych sił :) Jeśli chodzi o poprzednie, to byłam obecna w danym miejscu i o danym czasie... Nie byłam gotowa i nie myślałam o tym, jak o sposobie na przyszłość Jestem zadowolona ze swoich nowojorskich poczynań. Szkoda jednak, że zaraz po zakończeniu fashion weeku musiałam opuścić Amerykę...
SF NYFW uważany jest za najbardziej prestiżowy tydzień mody. Co, Twoim zdaniem, wpływa na ten prestiż?
Nell Uznaję to za jeden z większych sukcesów na dany moment. Hmmm... Na prestiż moim zdaniem wpływa u fundamentów opinia o USA i samym Nowym Yorku. Rozpatrzmy to w ten sposób – większość wielbi Amerykę, marzy o niej, zachwyca się nią. Wolnością i możliwością sukcesu. Ameryka została wykreowana na najwyższą światową półkę niemal pod każdym względem. Cokolwiek się więc nie stanie, opinia zawsze będzie ciągnęła ten kraj ku górze. Chociaż fakt faktem, nikt nigdzie na świecie nie osiągnął potęgi pod tyloma względami jak ten najpóźniej odkryty kontynent. Młodziutki zlepek stanów zawojował światem. Tam wymieszało się wiele kultur, wiele myśli, wiele pomysłów. Wszak nie od dzisiaj zdajemy sobie sprawę, iż żeby danie wyszło smakowite, musimy dodać więcej niż jeden składnik i tak się stało z Ameryką. Skoro tyle różnych nacji, tyle różnych punktów widzenia – jakże mogło być inaczej? Tzw. "Fabryka Marzeń", granice nie wytyczone przez jedno plemię, tylko przez różnych ludzi, którzy poszukiwali przez wieki swojej utopii. Tam ciągnęły tłumy i ciągną nadal. Skoro tyle darów skupiło się w jednym miejscu, tak różnych, a jednak z możliwością współgrania- nie dziwię się. Nowy Jork – symbol ludzkich pragnień skupiony w jednym miejscu. Największe firmy, koncerny, rodzimi projektanci – nie zmienią miejsca swojego sukcesu. Miejsca dającego tyle możliwości. Amerykanie kochają show, kochają cuda. Nic dziwnego, że ziarnko wyrasta tam na olbrzymią magiczną fasolę. Jeśli samo nie ma ku temu predyspozycji, komercja je zastąpi. To jest również najwyższa półka świata fashion. Jeśli żądamy konkretnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego w stosunku do wyszczególnionego świata mody, musimy wczytać się w jego historię. Teraz my młodzi widzimy jedynie efekt zamierzchłych działań – czyli nagłaśnianą wszem i wobec wspaniałość. Fakt faktem, iż zbierają się tam najsławniejsi, najlepsi, a pokazy mają swoją renomę i własny styl. Atmosfera jaka jest kreowana przez samą świadomość "jestem tu, gdzie wszystko się zaczyna".
SF Jak wyglądają ulice w czasie tygodnia mody? Widziałaś te tłumy ludzi odzianych w cekiny, futra i niebotycznie wysokie obcasy?
Nell Tłumów nie widziałam, z pokazów ledwo pamiętam widownię. Widziałam zaś pojedyncze, bardzo indywidualne sztuki, które przychodziły odwiedzić projektanta za kulisami i rzeczywiście powiem, iż są to indywidua od a do z. Wszak przychodziłam na parę godzin przed pokazem – zwykle w pośpiechu. I wychodziłam, gdy było już po wszystkim – osoby te najpewniej uczestniczyły w bankiecie. Chociaż kiedy uczestniczyłam w prezentacji, to stojąc przez te 30 minut w jednym miejscu, mogłam poprzyglądać się ludziom, którzy nas fotografowali i przyglądali się prezentowanym przez nas kreacjom. Rzeczywiście, jest na czym zawiesić oko – u nas się takich ludzi nie spotka :)
SF W ilu pokazach brałaś udział?
Nell Uczestniczyłam w sumie w trzech pokazach. Miałam opcje na dwa więcej, jednak, nie wiem czemu, nie wzięłam w nich udziału - otrzymałam odpowiedź z agencji, że nie miałabym czasu, nie zdążyłabym na nie. Jako new face na nowojorskim rynku osiągnęłam bardzo dużo. Warto dodać, ze przyjechałam trochę na ostatnia chwile i zgubiłam kilka dni castingów.
SF Spotkałaś się z dawaniem ubrań modelkom w ramach podziękowania za pokaz?
Nell Tak, właśnie oczekuje moich kreacji i jestem ciekawa, kiedy dojdą, bo agencja obiecała wysłać mi je do Polski, a samo "uregulowanie" płatności miało nastąpić w przeciągu 3 tygodni – minął ponad miesiąc.
SF A imprezy? Chodziłaś na po pokazowe after party?
Nell Nie, jedynie byłam na imprezie witającej sezon FW, którą zrobiła moja agencja dla bliskich jej osób.
SF Miałaś czas na zwiedzanie?
Nell Mało, wstawałam rano i potrafiłam wrócić do mieszkania o 21, gdzie od razu usypiałam, jak padłam na kanapę.
SF Potem pojechałaś do Mediolanu. W międzyczasie był jeszcze londyński FW. Czemu nie pojechałaś do Londynu?
Nell Z tego, co słyszałam, londyński fashion week zazębia się z tym w Nowym Jorku, więc zapewne z racji tego, iż nie jestem wielką modelką, którą bookuja bez castingów, więc i moja szefowa stwierdziła, że lepiej będzie polecieć prosto do Mediolanu i tutaj znów "zgubiłam" dni castingowe, niestety.
SF Co robiłaś w Mediolanie?
Nell Latałam na castingi, zjadłam prawdziwą włoską pizzę, którą zalałam prawdziwą włoską oliwą z oliwek, kosztowałam przepyszne sery pleśniowe - mój numer jeden nazywał się w tłumaczeniu na polski "złota koza" – i rzuciłam się na włoską lodziarnię. Nigdy więcej pizzy z ketchupem i amerykańska wersja niestety nie umywa się do oryginału! Tutaj można rzec, iż prócz castingów miałam wakacje w pięknym mieście w słonecznym kraju (choć dopiero pod koniec).
SF Widzisz różnice między sposobem ubierania się ludzi w NY i Mediolanie?
Mediolan? Jest bardziej "zwykły" to taka rozkrzyczana Polska. Chociaz bardziej tolerancyjny i serdeczny na pewno. Jednak powiem jedno – mężczyźni wiedzą, co to elegancja. Mniej dostrzeżesz tam mężczyzn ubranych niedbale.
SF Miałaś okazję spotkać na ulicy kogoś znanego? (i nie myślę tu o "znanych" aktorkach serialowych)
Nell Nikogo znanego sobie nie przypominam – albo i nie wiem, że był znany, tudzież nie udało mi się twarzy z nikim skojarzyć z powodu moich braków w wiedzy.
SF W ilu pokazach wzięłaś udział w Mediolanie?
Nell Nie brałam udziału w pokazach w Mediolanie – tam jednak wolą kobiety, a nie szczypiory . :) I nie miałam też najpewniej szczęścia.
SF Naprawdę? W Mediolanie zatrudnia się częściej modelki "plus size"?
Nell Plus size ? Nie w naszym rozumieniu na pewno. Są to po prostu dziewczyny w typie komercyjnym – śliczne, z biustem i pupą około 93cm, nadal szczupłe, ale nie w rozumieniu "modelki" – szczupłość kształtna i miła dla oka.
SF Myślisz, że "szczupłość kształtna i miła dla oka" przejdzie też do innych stolic mody, np. Paryża?
Nell Zależy, pod jakim względem. Paryż jednak jest bardzo rygorystyczny – sami Francuzi są przecież dla siebie. Ach te chudziutkie Francuzeczki, prawda? Im to się już tam dobrze zakorzeniło w kulturze, jest to twarda francuska estetyka. Nie jestem wróżbitą, nie wykreuję przeszłości, jedynie mogę rzec to, co mi się wydaje. Toteż mogą pojawić się panie "na plusie" sezonowo, w pogoni za modą "uszanujemy zdrowie i pokażemy, że dbamy o siebie nawzajem". Jednak jest to dobra sensacja i jeszcze lepsza promocja prawda? Wnioski nasuwają się same... Ciągle napływają nowe chudzinki, marzące o karierze mody. To się nigdy nie skończy - chyba, że WSZYSTKIE modelki z całego świata postawiłyby "weto" i przestały pracować – nieosiągalne.
SF Zaczęłyśmy rozmawiać o modelkach, ale odeszłyśmy od tematu Mediolanu. Co robiłaś, skoro nie brałaś udziału w pokazach?
Nell Wzięłam udział w sesji do edytorialu do magazynu internetowego Fiasco i Fart.
SF I...
Nell Włóczyłam się po ulicach, fotografując zakamarki, które wydały mi się interesujące
SF Potem był jeszcze paryski FW. Czemu nie pojechałaś do także do Paryża?
Nell Ponieważ włoska agencja nadal mnie trzymała i nie miałam aż do ostatniej chwili biletu powrotnego – tzn. nawet nie wiedziałam, na ile jestem we Włoszech. W dodatku muszę znaleźć jakąś agencje paryska
SF Teraz wróciłaś do Szczecina, niedługo znowu wyjeżdżasz - tym razem do Chin. Nie meczy Cię życie "na walizkach"?
Nell Jak to mówię – odpocznę na "emeryturze". Nawet gdybym zastanawiała się, czy mnie to męczy, czy ten fakt dałby mi coś innego miast zgorszenia życiem i następnego powodu do udręki? Staram się omijać takie rozmyślania. Chociaż chyba bez podróży w tym momencie już bym umarła. Stałam się takim trochę "dzieckiem świata" – to wciąga jak marynarzy morze. Znamy ich miłość prawda? Z opowieści naszych pisarzy...
SF A jak planujesz swoja przyszłość? Dalej myślisz o otworzeniu cukierni?;)
Nell Dalej! :D Tym razem w Ameryce – skoro Amerykanie tak kochają jeść, mała cukierenko-piekarnia- bar... Jednak ze smutkiem zdaję sobie sprawę, iż sama nie mogłabym wszystkiego robić. To jest największy minus tego pomysłu. Póki co marzenie jeszcze nieosiągalne i z tego powodu czysto szalone.
SF Mówiąc o modzie ulicznej NY, powiedziałaś, ze " u nas się takich ludzi nie spotka :) ". Jak duża jest modowa przepaść miedzy Polską a Zachodem?
Nell Nie wiem. Tak po prostu w Nowym Yorku wyczuwa się, iż jest to naturalne. Tu zaś, w Polsce są inne priorytety miast zabawy modą i wcale się zresztą nie dziwię.
SF Jak myślisz, czy uda nam się kiedyś ukierunkować polskiego konsumenta na modę z wyższej półki - tym samym podwyższyć jej poziom? (kiedyś - w nie tak bardzo odległej przyszłości).
Nell Najpierw trzeba zając się tym, aby Polak stał się prawdziwym konsumentem, trzeba się zając podstawami życia.
SF Co zrobiłabyś w tym celu?
Nell Szczerze powiedziawszy – nie wiem. Teraz przez lata zostało już tak nabałaganione, że jako jednostka nie mam absolutnie, żadnej idei poprawienia tego, czego uświadcza ogół. Jednakże jako jednostka mam swoje rozwiązanie – uciec stąd.;)
SF Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w podboju świata mody (świata Vogue'a);)
Nell Jeszcze będę niczym kolekcjoner znaczków tj. Vogue’ow xD



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz