środa, 4 stycznia 2012

„Nie można być całe życie wieszakiem na ubrania”

Obraz modelingu przedstawiany w polskich mediach zaczyna, delikatnie mówiąc, coraz bardziej odbiegać od prawdy. Na lansowanie Anji Rubik w roli celebrytki można by właściwie przymknąć oko – media mają do tego skłonność, a zresztą jest to jedna z niewielu osób reprezentujących Polskę w świecie wysokiej mody; nie ma nic dziwnego w tym, że w rodzimych mediach promuje się „swoich”. O wiele gorzej sprawa wygląda w przypadku Top model i umiejętnie zaplanowanym wokół niego show, mieszającym w głowach dziewczynom zapatrzonym w Dżoanę i jej podopieczne. W celu obrony oblicza modelingu o wiele bardziej odpowiadającego prawdzie, przedstawiam historie trzech modelek ze szczecińskiej agencji MLStudio.

Celina, Krystof Strozyna wiosna/lato 2011

Pierwszą z nich jest Celina, której przygoda z modelingiem zaczęła się zupełnie przypadkowo, bo od wizyty u fryzjera. Miała 17 lat, gdy postanowiła w siebie zainwestować. Nie skończyło się jednak na zmianie fryzury. Po kilku miesiącach pan ten zadzwonił do niej i zaproponował współpracę. Umówili się na spotkanie, a następnie na sesję zdjęciową. Mimo że zdjęcia nie zostały nigdzie opublikowane (można je było oglądać jedynie na wernisażu), to właśnie dzięki nim poznała swoją obecną agentkę, panią Magdę Lipiejko. Po obejrzeniu zdjęć, pani Magda zadzwoniła do niej i zaproponowała spotkanie w swoim biurze. Na miejscu Celina została zmierzona, zważona, poddana ogólnej ocenie i przyjęta do agencji.
A jak wygląda początek pracy innych modelek? „Sądząc po tym, jakie dziewczyny angażuje Magda do modelingu, to są dziewczyny, które idą sobie ulicą, nie mają nic wspólnego z modą, w ogóle się tym nie interesują. I nagle Magda uznaje, że one są piękne, że mają takie ładne ciało. To nie są przebojowe dziewczyny, które dla modelingu mogłyby zrobić wszystko.” – opowiada Celina. Właśnie w taki schemat wpisuje się historia Natalii, znanej w agencji jako Nell. ‘Mój dziadek zawsze, kiedy byłam mała, mówił „ty jesteś wysoka, chuda, na pewno zostaniesz modelką”, a ja na to „nie, ja nie chce być głupią modelka, już prędzej zostanę koszykarką” – powiedziała mi Nell, kiedy siedziałyśmy razem w City Break. Jak została modelką? „Siedziałam wtedy w Galaxy z koleżanką i kolegami, pani Magda po prostu mnie zobaczyła. Podleciała do mnie jakaś kobieta. Wystraszyła mi wszystkich znajomych, rozpierzchli się jak przerażone kurczęta i jakaś pani nade mną stoi i wciska mi wizytówkę i coś mówi, i coś mówi, i coś mówi, a ja przerażenie w oczach.” Miała piętnaście lat, gdy zjawiła się u pani Magdy. Co prawda, za namową swojej mamy była już kiedyś w pewnej agencji modelek, ale nie zagrzała tam długo miejsca, gdy dowiedziała się o odpłatnym kursie. Właśnie w tym czasie pojawiła się pani Magda, a także jej pierwsze zlecenie – wyjazd do Barcelony.
Sytuacja podobnie wyglądała w przypadku Asi, kolejnej bohaterki tekstu. Miała mniej więcej dwanaście lat, kiedy po raz pierwszy pomyślała o tym, żeby zostać modelką. Brała wtedy udział w różnego rodzaju sesjach, za które agencje pobierały opłaty. Trzy lata później podpisała umowę z jedna z „pseudoagencji”, która jednak została rozwiązana za porozumieniem stron, ze względu na niedotrzymanie warunków umowy ze strony agencji. Zdjęcia modelki umieszczane były w internecie, na stronie agencji, jednak bez odpowiedniej promocji nie pomagało to Asi w znalezieniu pracy. Zdjęcia były publikowane także na maxmodels, gdzie zobaczyła je pani Magda. Asia została zaproszona na casting, spodobała się i w ramach pierwszego kontraktu wyjechała do Korei, było to na początku zeszłego roku.

Nell, Vogue Hellas czerwiec 2011

Odkąd dziewczyny pojawiły się w agencji, stale pracują i osiągają sukcesy. Wszystkie trzy wzięły udział w pokazie kolekcji Krzysztofa Stróżyny  towarzyszącym zeszłorocznej edycji szczecińskiego festiwalu inSPIRACJE. W przypadku Celiny zaowocowało to dalszą współpracą z projektantem przy tworzeniu lookbooka na sezon wiosna-lato 2011, a także przy robieniu zdjęć, będących zwiastunem jesiennej kolekcji. Jest to ogromny sukces ze względu na prestiż, na jakim Stróżyna cieszy się nie tylko w kraju, lecz także zagranicą (wszystkie pokazy jego kolekcji można było podziwiać na London Fashion Week, jednej z czterech najważniejszych imprez tego typu na świecie).
Na brak sukcesów nie narzeka także Nell, która w modelingu osiągnęła to, za co „miliony dziewczyn dałoby się zabić” – oprócz udziału w paryskim tygodniu mody do portfolio Natalii można wpisać także dwukrotną współpracę z Vogue’iem. Obie sesje (w greckiej i koreańskiej edycji magazynu) są sesjami beauty nastawionymi na prezentację biżuterii. W ostatnim czasie Nell miała okazję pracować także dla takich tytułów jak Elle Girl czy Nylon. Obecnie mieszka w Seulu, gdzie, jak sama przyznaje, pracuje przez siedem dni w tygodniu. Po powrocie do Polski czeka na nią praca dla szczecińskiego projektanta, Michała Marczewskiego.
Dzięki zagranicznym wyjazdom oferty pracy dostała także Asia, której największym osiągnięciem jest współpraca z Levis – zdjęcia promujące tegoroczną kolekcję jesienną można było na stronie levis.com. Oprócz tego Asia brała także udział w sesjach prezentujących suknie ślubne w Korei dla dwóch magazynów („My Wedding Magazine” i „Wedding21”), zdjęcia z Korei umożliwiły jej złożenie profesjonalnego booka. Asia była także we Francji, gdzie współpracowała z marką Miss Paris. Paryża nie wspomina jednak dobrze. Pracowała tam od rana do nocy, początkowo jeżdżąc metrem z castingu na casting, a następnie biorąc udział w różnego rodzaju sesjach zdjęciowych, nie dostając za to wysokiego wynagrodzenia. O wiele więcej przyjemności, a także korzyści przyniosła jej praca w Azji.

Mimo że dziewczyny odnoszą sukcesy, zupełnie nie widać po nich, by uważały się za kogoś lepszego ze względu na pracę, która wykonują. Żadna z nich nie domagała się ani nie domaga żadnych profitów płynących z tej sytuacji, a swoją pracę traktują raczej jak przygodę – możliwość podróży, poznania ciekawych ludzi i uzbieranie funduszy na dalsze życie. Przypomina mi to wypowiedz Twiggy, modelki będącej ikoną lat sześćdziesiątych, „nie można być całe życie wieszakiem na ubrania”. Z takiego właśnie założenia wychodzą dziewczyny, które miałam okazję poznać.
Celina obecnie jest na ostatnim roku studiów magisterskich na kierunku położniczym. Pracę modelki łączy ze studiami, a także pracą w szpitalu (jako położna). Od razu widać po niej, że bardzo lubi swoja pracę. W czasie naszej rozmowy opowiadała mi o zajęciach dla ciężarnych odbywających się w operze, organizacją których zajmowała się w ostatnim czasie. Zajęcia polegały na połączeniu tradycyjnej szkoły rodzenia z muzyką na żywo. „To wszystko robiliśmy po to, żeby pobudzić kobiety do działania, do tego, żeby wsłuchały się w siebie i do tego, żeby pogłębiły się więzy między nimi a ich dziećmi.”. Opowiadała także o swoim pomyśle wyjazdu jako wolontariuszka do Afryki, będącym planem na jej najbliższa przyszłość. „Świat jest piękny, niezależnie od tego, co się mówi i dzieje na około – świat jest naprawdę piękny, a ludzie są strasznie otwarci.”. Na pewno nie są to słowa wypowiadane przez stereotypową, zadufaną w sobie modelkę.
Do takiego wizerunku daleko także Natalii. Mimo że w dniu naszego spotkania widziałyśmy się po raz pierwszy, rozmawiałyśmy ponad dwie godziny, stale odchodząc od planowanego tematu rozmowy. Poznałam Evolyn von Cersival –
postać literacką, o której pisze Nell. Evolyn jest wampirzycą, choć Natalia zastrzega, iż fakt ten nie jest ani trochę związany z wszechobecnym kultem Cullenów, a powodem jej powstania były dość znaczące wydarzenia w życiu Natalii, kiedy wszystkie negatywne emocje włożyła właśnie w tę postać. Evolyn narodziła się w czasach wielkiej wędrówki ludów (IV-VI wiek; ludy barbarzyńskie masowo migrowały wtedy na terytorium Cesarstwa Rzymskiego), została nazwana przez Nell „dzieckiem świata”. „Będzie przez lata służyć wielkim monarchom i władcom jako wojownik doskonały” – opowiada o swojej postaci Nell. Na temat Evolyn powstają na razie fragmenty opowiadań publikowane w formie notatek na Facebooku i być może w przyszłości zostaną wydane w formie książkowej. Jednak jej wymarzona przyszłość dotyczy raczej założenia własnej cukierni. Dosyć nietypowo jak na stereotypową modelkę, która podobno w ramach posiłku listek sałaty popija wodą.
O przyszłości nie zapomina także Asia, obecnie studentka pierwszego roku kosmetologii. Nie zamierza jednak spędzić swojego życia jako osiedlowa kosmetyczka – po skończeniu studiów będzie mogła uczestniczyć w wykonywaniu różnego rodzaju zabiegów z dziedziny dermatologii bądź chirurgii plastycznej. Jednak w przyszłym roku zamierza startować na farmację bądź stomatologię. Jest świadoma tego, ze studia te nie należą do najłatwiejszych, jednak nie zamierza się poddać – wytrwałość jest niezbędnym elementem układanki tworzącej postać modelki.

Asia, Levis jesień/zima 2010

Rozmawiając o stereotypach dotyczących modelingu, nie mogłyśmy nie wspomnieć o Top model. „Big Brother wersja fashion – w jednym domu zamykają kilka osób, a my je podglądamy” – o programie mówi Nell. Wytyka też błędy dotyczące na przykład jury – nie sposób nie zgodzić się, że przewodnicząca jury nie jest modelką „z najwyższej półki”, a raczej modelką czysto komercyjną. Natomiast, wedle założeń programu, zwyciężczyni powinna być raczej na miarę pierwszej piątki rankingu models.com. „Umarłabym chyba ze wstydu, gdybym miała wejść na ten wybieg, przed jury – zdjąć stanik albo dać się pomacać Wolińskiemu...”- Asia wydaje się być tym po prostu zniesmaczona. Nie ma co kryć – jest to program nastawiony na emocje; niekoniecznie te prawdziwe, raczej na „krzyczące”, rzucające się w oczy, zapewniające oglądalność. Specyficzny sposób mówienia Dżoany, wzbudzający emocje już od początku programu, niezbyt kulturalny sposób oceny modelek (np. nazwanie jednej z modelek „wielorybem”) i chyba najbardziej denerwujące z tego wszystkiego – płacz. Płacz wszechobecny, przytłaczający, powodujący tysiące komentarzy w internecie, a także powstanie grup na Facebooku (np. „Ja mogę zapozować bardzo ładnie, bardzo się spodoba.”, „Aniu, proszę cię, wyjdź”).

Tekst powstał z myślą o osobach, które uporczywie gonią za modelingiem – za wszelka cenę, czasami mimo braku predyspozycji (próbując wcisnąć się w wymarzony rozmiar 0, zaczynają stosować rozmaite diety i niszczą sobie przez to zdrowie) i wierzą, że bycie modelką rozwiąże ich wszystkie problemy. Nie zamierzam całkowicie zaprzeczać, że jest to zawód piękny, dający możliwości poznania ciekawych ludzi – poznane przeze mnie dziewczyny naprawdę lubią swoją pracę. Nie należy zapominać jednak o drugiej stronie medalu, którą dość krytycznie (lecz chyba niestety prawdziwie) opisuje książka „Fashion Babylon” - "możesz być wygłodzona, pijana i na haju, mieć wątrobę 60-letniego pijaka, ale dopóki umiesz przejść się po wybiegu i wyglądasz bajecznie – kogo to obchodzi?".
Oglądajmy więc Top model z przymrużeniem oka (bądź wcale) i nie traktujmy tego jako wyroczni, a do kwestii modelingu podchodźmy raczej z odrobiną krytycyzmu i przede wszystkim zdrowego rozsądku.

3 komentarze:

  1. :) Do współpracy z Nell nie doszło- wyleciała na nowojorski fashion week zanim powstały ostatnie egzemplarze kolekcji- ale i tak jej bardzo kibicuję bo praca z Nell- podobnie jak z pozostałymi dziewczynami- to czysta przyjemność!!!
    Michał Marczewski

    OdpowiedzUsuń
  2. 45 years old Associate Professor Danny Aldred, hailing from Rimouski enjoys watching movies like Galician Caress (Of Clay) and Quilting. Took a trip to Archaeological Site of Atapuerca and drives a Ferrari 750 Monza Spider. sprawdz

    OdpowiedzUsuń