Obraz modelingu przedstawiany w polskich mediach zaczyna, delikatnie mówiąc, coraz bardziej odbiegać od prawdy. Na lansowanie Anji Rubik w roli celebrytki można by właściwie przymknąć oko – media mają do tego skłonność, a zresztą jest to jedna z niewielu osób reprezentujących Polskę w świecie wysokiej mody; nie ma nic dziwnego w tym, że w rodzimych mediach promuje się „swoich”. O wiele gorzej sprawa wygląda w przypadku Top model i umiejętnie zaplanowanym wokół niego show, mieszającym w głowach dziewczynom zapatrzonym w Dżoanę i jej podopieczne. W celu obrony oblicza modelingu o wiele bardziej odpowiadającego prawdzie, przedstawiam historie trzech modelek ze szczecińskiej agencji MLStudio.
Celina, Krystof Strozyna wiosna/lato 2011
A jak wygląda początek pracy innych modelek? „Sądząc po tym, jakie dziewczyny angażuje Magda do modelingu, to są dziewczyny, które idą sobie ulicą, nie mają nic wspólnego z modą, w ogóle się tym nie interesują. I nagle Magda uznaje, że one są piękne, że mają takie ładne ciało. To nie są przebojowe dziewczyny, które dla modelingu mogłyby zrobić wszystko.” – opowiada Celina. Właśnie w taki schemat wpisuje się historia Natalii, znanej w agencji jako Nell. ‘Mój dziadek zawsze, kiedy byłam mała, mówił „ty jesteś wysoka, chuda, na pewno zostaniesz modelką”, a ja na to „nie, ja nie chce być głupią modelka, już prędzej zostanę koszykarką” – powiedziała mi Nell, kiedy siedziałyśmy razem w City Break. Jak została modelką? „Siedziałam wtedy w Galaxy z koleżanką i kolegami, pani Magda po prostu mnie zobaczyła. Podleciała do mnie jakaś kobieta. Wystraszyła mi wszystkich znajomych, rozpierzchli się jak przerażone kurczęta i jakaś pani nade mną stoi i wciska mi wizytówkę i coś mówi, i coś mówi, i coś mówi, a ja przerażenie w oczach.” Miała piętnaście lat, gdy zjawiła się u pani Magdy. Co prawda, za namową swojej mamy była już kiedyś w pewnej agencji modelek, ale nie zagrzała tam długo miejsca, gdy dowiedziała się o odpłatnym kursie. Właśnie w tym czasie pojawiła się pani Magda, a także jej pierwsze zlecenie – wyjazd do Barcelony.
Sytuacja podobnie wyglądała w przypadku Asi, kolejnej bohaterki tekstu. Miała mniej więcej dwanaście lat, kiedy po raz pierwszy pomyślała o tym, żeby zostać modelką. Brała wtedy udział w różnego rodzaju sesjach, za które agencje pobierały opłaty. Trzy lata później podpisała umowę z jedna z „pseudoagencji”, która jednak została rozwiązana za porozumieniem stron, ze względu na niedotrzymanie warunków umowy ze strony agencji. Zdjęcia modelki umieszczane były w internecie, na stronie agencji, jednak bez odpowiedniej promocji nie pomagało to Asi w znalezieniu pracy. Zdjęcia były publikowane także na maxmodels, gdzie zobaczyła je pani Magda. Asia została zaproszona na casting, spodobała się i w ramach pierwszego kontraktu wyjechała do Korei, było to na początku zeszłego roku.
Nell, Vogue Hellas czerwiec 2011
Odkąd dziewczyny pojawiły się w agencji, stale pracują i osiągają sukcesy. Wszystkie trzy wzięły udział w pokazie kolekcji Krzysztofa Stróżyny towarzyszącym zeszłorocznej edycji szczecińskiego festiwalu inSPIRACJE. W przypadku Celiny zaowocowało to dalszą współpracą z projektantem przy tworzeniu lookbooka na sezon wiosna-lato 2011, a także przy robieniu zdjęć, będących zwiastunem jesiennej kolekcji. Jest to ogromny sukces ze względu na prestiż, na jakim Stróżyna cieszy się nie tylko w kraju, lecz także zagranicą (wszystkie pokazy jego kolekcji można było podziwiać na London Fashion Week, jednej z czterech najważniejszych imprez tego typu na świecie).
Na brak sukcesów nie narzeka także Nell, która w modelingu osiągnęła to, za co „miliony dziewczyn dałoby się zabić” – oprócz udziału w paryskim tygodniu mody do portfolio Natalii można wpisać także dwukrotną współpracę z Vogue’iem. Obie sesje (w greckiej i koreańskiej edycji magazynu) są sesjami beauty nastawionymi na prezentację biżuterii. W ostatnim czasie Nell miała okazję pracować także dla takich tytułów jak Elle Girl czy Nylon. Obecnie mieszka w Seulu, gdzie, jak sama przyznaje, pracuje przez siedem dni w tygodniu. Po powrocie do Polski czeka na nią praca dla szczecińskiego projektanta, Michała Marczewskiego.
Dzięki zagranicznym wyjazdom oferty pracy dostała także Asia, której największym osiągnięciem jest współpraca z Levis – zdjęcia promujące tegoroczną kolekcję jesienną można było na stronie levis.com. Oprócz tego Asia brała także udział w sesjach prezentujących suknie ślubne w Korei dla dwóch magazynów („My Wedding Magazine” i „Wedding21”), zdjęcia z Korei umożliwiły jej złożenie profesjonalnego booka. Asia była także we Francji, gdzie współpracowała z marką Miss Paris. Paryża nie wspomina jednak dobrze. Pracowała tam od rana do nocy, początkowo jeżdżąc metrem z castingu na casting, a następnie biorąc udział w różnego rodzaju sesjach zdjęciowych, nie dostając za to wysokiego wynagrodzenia. O wiele więcej przyjemności, a także korzyści przyniosła jej praca w Azji.
Mimo że dziewczyny odnoszą sukcesy, zupełnie nie widać po nich, by uważały się za kogoś lepszego ze względu na pracę, która wykonują. Żadna z nich nie domagała się ani nie domaga żadnych profitów płynących z tej sytuacji, a swoją pracę traktują raczej jak przygodę – możliwość podróży, poznania ciekawych ludzi i uzbieranie funduszy na dalsze życie. Przypomina mi to wypowiedz Twiggy, modelki będącej ikoną lat sześćdziesiątych, „nie można być całe życie wieszakiem na ubrania”. Z takiego właśnie założenia wychodzą dziewczyny, które miałam okazję poznać.
Celina obecnie jest na ostatnim roku studiów magisterskich na kierunku położniczym. Pracę modelki łączy ze studiami, a także pracą w szpitalu (jako położna). Od razu widać po niej, że bardzo lubi swoja pracę. W czasie naszej rozmowy opowiadała mi o zajęciach dla ciężarnych odbywających się w operze, organizacją których zajmowała się w ostatnim czasie. Zajęcia polegały na połączeniu tradycyjnej szkoły rodzenia z muzyką na żywo. „To wszystko robiliśmy po to, żeby pobudzić kobiety do działania, do tego, żeby wsłuchały się w siebie i do tego, żeby pogłębiły się więzy między nimi a ich dziećmi.”. Opowiadała także o swoim pomyśle wyjazdu jako wolontariuszka do Afryki, będącym planem na jej najbliższa przyszłość. „Świat jest piękny, niezależnie od tego, co się mówi i dzieje na około – świat jest naprawdę piękny, a ludzie są strasznie otwarci.”. Na pewno nie są to słowa wypowiadane przez stereotypową, zadufaną w sobie modelkę.
Do takiego wizerunku daleko także Natalii. Mimo że w dniu naszego spotkania widziałyśmy się po raz pierwszy, rozmawiałyśmy ponad dwie godziny, stale odchodząc od planowanego tematu rozmowy. Poznałam Evolyn von Cersival –
postać literacką, o której pisze Nell. Evolyn jest wampirzycą, choć Natalia zastrzega, iż fakt ten nie jest ani trochę związany z wszechobecnym kultem Cullenów, a powodem jej powstania były dość znaczące wydarzenia w życiu Natalii, kiedy wszystkie negatywne emocje włożyła właśnie w tę postać. Evolyn narodziła się w czasach wielkiej wędrówki ludów (IV-VI wiek; ludy barbarzyńskie masowo migrowały wtedy na terytorium Cesarstwa Rzymskiego), została nazwana przez Nell „dzieckiem świata”. „Będzie przez lata służyć wielkim monarchom i władcom jako wojownik doskonały” – opowiada o swojej postaci Nell. Na temat Evolyn powstają na razie fragmenty opowiadań publikowane w formie notatek na Facebooku i być może w przyszłości zostaną wydane w formie książkowej. Jednak jej wymarzona przyszłość dotyczy raczej założenia własnej cukierni. Dosyć nietypowo jak na stereotypową modelkę, która podobno w ramach posiłku listek sałaty popija wodą.
O przyszłości nie zapomina także Asia, obecnie studentka pierwszego roku kosmetologii. Nie zamierza jednak spędzić swojego życia jako osiedlowa kosmetyczka – po skończeniu studiów będzie mogła uczestniczyć w wykonywaniu różnego rodzaju zabiegów z dziedziny dermatologii bądź chirurgii plastycznej. Jednak w przyszłym roku zamierza startować na farmację bądź stomatologię. Jest świadoma tego, ze studia te nie należą do najłatwiejszych, jednak nie zamierza się poddać – wytrwałość jest niezbędnym elementem układanki tworzącej postać modelki.
Asia, Levis jesień/zima 2010
Rozmawiając o stereotypach dotyczących modelingu, nie mogłyśmy nie wspomnieć o Top model. „Big Brother wersja fashion – w jednym domu zamykają kilka osób, a my je podglądamy” – o programie mówi Nell. Wytyka też błędy dotyczące na przykład jury – nie sposób nie zgodzić się, że przewodnicząca jury nie jest modelką „z najwyższej półki”, a raczej modelką czysto komercyjną. Natomiast, wedle założeń programu, zwyciężczyni powinna być raczej na miarę pierwszej piątki rankingu models.com. „Umarłabym chyba ze wstydu, gdybym miała wejść na ten wybieg, przed jury – zdjąć stanik albo dać się pomacać Wolińskiemu...”- Asia wydaje się być tym po prostu zniesmaczona. Nie ma co kryć – jest to program nastawiony na emocje; niekoniecznie te prawdziwe, raczej na „krzyczące”, rzucające się w oczy, zapewniające oglądalność. Specyficzny sposób mówienia Dżoany, wzbudzający emocje już od początku programu, niezbyt kulturalny sposób oceny modelek (np. nazwanie jednej z modelek „wielorybem”) i chyba najbardziej denerwujące z tego wszystkiego – płacz. Płacz wszechobecny, przytłaczający, powodujący tysiące komentarzy w internecie, a także powstanie grup na Facebooku (np. „Ja mogę zapozować bardzo ładnie, bardzo się spodoba.”, „Aniu, proszę cię, wyjdź”).
Tekst powstał z myślą o osobach, które uporczywie gonią za modelingiem – za wszelka cenę, czasami mimo braku predyspozycji (próbując wcisnąć się w wymarzony rozmiar 0, zaczynają stosować rozmaite diety i niszczą sobie przez to zdrowie) i wierzą, że bycie modelką rozwiąże ich wszystkie problemy. Nie zamierzam całkowicie zaprzeczać, że jest to zawód piękny, dający możliwości poznania ciekawych ludzi – poznane przeze mnie dziewczyny naprawdę lubią swoją pracę. Nie należy zapominać jednak o drugiej stronie medalu, którą dość krytycznie (lecz chyba niestety prawdziwie) opisuje książka „Fashion Babylon” - "możesz być wygłodzona, pijana i na haju, mieć wątrobę 60-letniego pijaka, ale dopóki umiesz przejść się po wybiegu i wyglądasz bajecznie – kogo to obchodzi?".
Oglądajmy więc Top model z przymrużeniem oka (bądź wcale) i nie traktujmy tego jako wyroczni, a do kwestii modelingu podchodźmy raczej z odrobiną krytycyzmu i przede wszystkim zdrowego rozsądku.



:) Do współpracy z Nell nie doszło- wyleciała na nowojorski fashion week zanim powstały ostatnie egzemplarze kolekcji- ale i tak jej bardzo kibicuję bo praca z Nell- podobnie jak z pozostałymi dziewczynami- to czysta przyjemność!!!
OdpowiedzUsuńMichał Marczewski
45 years old Associate Professor Danny Aldred, hailing from Rimouski enjoys watching movies like Galician Caress (Of Clay) and Quilting. Took a trip to Archaeological Site of Atapuerca and drives a Ferrari 750 Monza Spider. sprawdz
OdpowiedzUsuńodszkodowania za slupy energetyczne rzeszow
OdpowiedzUsuń